Monday, 20 February 2017

A week with Sophia Loren


For a long time now I have been wondering about preparing a week with one of the style icons, the old Hollywood stars or both. I have been thinking about Audrey Hepburn, Gracy Kelly and Jackie Kennedy. And I am sure one day I will prepare articles about them as well, but today I am choosing for Sophia Loren. Why? Because her story is very similar to the Cinderella story, because her feminine body is far from the ones promoted on the runways, because her style and beauty are incredibly chic and classical and finally because Sophia is an incredible woman, with a huge distance to herself and a wonderful sense of humour. A proof? On the question about her beauty tricks, she answered: 'Everything what you see, it is thanks to spaghetti.' So how can we not love her?:)

A woman like this, is impossible to describe in just one post, Therefore I would love to invite you for a week full of beauty and style lessons with the Italian goddess - Sophia Loren.

Sophia Loren (and her real name Sofia Villani Scicolone) was born in 1934 in Rome as an illegitimate child of the never fulfilled actress Romilda Villani and Riccardo Scicolone. A couple, which never got married, had one more daughter together, Anna Maria. Sophia spent her childhood in poverty and shame of the marital status of her mother, in the slums near Naples.

Sophia's mother was an unhappy woman. Riccardo never married her and left her without any financial support. Romilda was always dreaming of a big screen carrier, but her social and financial situation quickly crushed that dream. Maybe because of that, Sophia has been taking part in the Beauty Contests. It was during one of them, when Sophia was spotted by one of the jury members - Carlo Ponti. Sophia was just 15 and was wearing a dress made of window curtains, but her already visible female curves, her cat shape eyes and exotic beauty gave her a second place and an interest of Carlo. This - 22 years older man - invited her immediately to a meeting, where he promised her support in making her a movie star. It was because of him that Sophie started to assist in movies and play short episodes. She was still Sophia Scicolone. The change of the last name came a bit later and it was proposed by Carlo Ponti, who started to have big influence not only on Sophia's professional life, but also on her private one.

A big break-through for Sophia was the movie 'The Gold of Naples' from 1954 directed by Vitorrio de Sicci. It was due to their long work, Sophia became a huge movie star. For a role of Cesira in the movie 'Mother and daughter', she received a reward during the Movie Festival of Cannes and later on as the second Italian actress in history, she won the Oscar. This huge success was  followed by other great productions such as 'Marriage Italian Style' and ' Yesterday, Today, Tomorrow'.

Despite the fact that Sophia has been assisted by many Hollywood amants, for Sophie there was only one man and this was of course Carlo Ponti - her mentor and the father of her success. A young actress and a 22 years older producer all in love. Unfortunately, their relationship wasn't accepted by the conservative Italians. Why? Because Ponti was still married to Guliana Piastri and had two children together. Regardless of his official status, he proposed to Sophie in 1953. The big rock supposed to be a symbol of a marriage which would be most likely never legalized.  It was a time during which Italy was the most conservative and didn't agree to divorces - even of a civil marriage. The couple couldn't even been seen together.

In 1957 Ponti found a way to go around the system. He divorced Gíuliana in Mexico and married Sophie. But it wasn't over yet. Italy called this marriage illegal and threatened Ponti with a conviction of bigamy. The marriage was invalidated. But it didn't stop them. A few years later, they received the French citizenship and they got married there. To do this, though, they needed to renounce their Italian citizenship. Sophia and Ponti had two children together - Carlo Junior and Eduardo. Their marriage was happy and they have been together for many years until the death of Ponti in 2007.

Loren was famous not only because of her great movie roles - mainly poor girls coming out of poor little villages. She was very direct - always saying what she thinks, without compromise and not afraid of scandals. Her breathtaking beauty and inner magnetism was always accompanied by a great sense of humour and unpretentiousness.

She was known to have a chic style - very classical but with a note of sex appeal and exposure. Since the beginning of her career she was wearing only dresses, which highlighted her hour watch figure and thin waist. And in make up she loved eyeliner and natural lips...

But more of this in the next posts:).



Długo nosiłam się z zamiarem przygotowania tygodnia z jedną z gwiazd starego Hollywood. Zastanawiałam się nad Audrey Hepburn, Grace Kelly czy Jackie Kennedy. I na pewno taki tydzień z nimi również powstanie, bo nie sposób przejść obok ich fantastycznego wyczucia stylu ale na dziś wybrałam Sophię Loren. Dlaczego? Bo jej historia przypomina tę o Kopciuszku, bo jej kobiece ciało daleko ma się od tego promowanego na wybiegach, bo jej styl i uroda są niezwykle klasyczne, a sama Loren jest kobietą troszkę zawadiacką, zdystansowaną do samej siebie oraz z ogromnym poczuciem humoru - na pytanie o swoje urodowe triki odpowiedziała kiedyś: „Wszystko, co widzicie, zawdzięczam spaghetti”. I jak tu jej nie kochać? :)

Taką kobietę nie sposób opisać w jednym wpisie. Dlatego też zapraszam Was na tydzień pełen lekcji urody, stylu oraz świadomości własnego ciała z włoską boginią - Sophią Loren.

Sophia Loren (a tak naprawdę Sofia Villani Scicolone) urodziła się w 1934 roku w Rzymie jako nieślubne dziecko niespełnionej aktorki Romildy Villani i Riccarda Scicolonego. Para, która nigdy się nie pobrała, doczekała się jeszcze jednej córki, Anny Marii. Loren, którą przez dość specyficzną relację jej rodziców często nazywano bękartem, wychowywała się w nędzy w Pozuuoli – małym miasteczku niedaleko Neapolu, znanym głównie ze slumsów.

Matka Loren była kobietą na wskroś nieszczęśliwą. Riccardo, z którym miała dwie córki, nigdy się z nią nie ożenił, co więcej, porzucił ją i nigdy nie wspomagał finansowo. Romilda Villani od zawsze marzyła o karierze aktorskiej, jednak i w tej kwestii została szybko sprowadzona na ziemię przez brutalną rzeczywistość - małe dzieci, trudna sytuacja finansowa oraz brak jakiegokolwiek statusu społecznego. Być może to właśnie dlatego, przelewając niejako swoje niespełnione ambicje na Sophię i węsząc okazję do zarobienia pieniędzy, włoska gwiazda kina już od wczesnych nastoletnich lat brała udział w rozmaitych konkursach piękności. To właśnie podczas jednego z nich poznała Carlo Pontiego (który później zostanie jej mężem), który był wtedy jurorem. Sophia miała 15 lat oraz suknię uszytą z okiennych zasłon. Jej bujne już wtedy kształty oraz kocie oczy i egzotyczna uroda zafundowały jej drugie miejsce oraz zainteresowanie Carlo. Ten –starszy o 22 lata –  mężczyzna od razu zaprosił ją na spotkanie, podczas którego obiecał, że postara się pomóc jej w spełnieniu marzeń o karierze aktorskiej. To dzięki niemu, zaczęła statystować w filmach, a później grywać epizody, jeszcze jako Sophia Scicolone. Zmiana nazwiska przyszła trochę później i, jak nie trudno się domyśleć, była pomysłem Pontiego, który zaczął mieć coraz większy wpływ na, nie tylko zawodowe, życie aktorki.

Pierwszym poważnym filmowym sukcesem okazała się produkcja „Złoto Neapolu” z 1954 roku, w reżyserii Vitorrio de Sicci. I to właśnie długoletnia współpraca z tym artystą okazała się przepustką do sukcesu aktorki. Za rolę Cesiry w filmie „Matka i córka” otrzymała nagrodę aktorską na festiwalu w Cannes i, jako druga Włoszka w historii uhonorowana została Oscarem. Później przyszła pora na kolejne głośne produkcje takie jak „Małżeństwo po włosku” z 1964,  „Wczoraj, dziś jutro” z 1963 roku, w którym wcieliła się w role trzech różnych kobiet.

Choć Loren była asystowana przez wielu hollywoodzkich amantów, to dla Sophia liczył się tylko jeden mężczyzna, a był nim  oczywiście Carlo Ponti – mentor i pra-ojciec jej sukcesu. Młodziutka aktorka i starszy o 22 lata producent szybko zapałali do siebie uczuciem, jednak ich związek od razu był skazany na niepowodzenie oraz wzbudzał wiele kontrowersji. Dlaczego? Podstawowym problemem był fakt, iż Ponti w momencie, gdy związał się z aktorką, był nadal żonaty z Giulianą Fiastri i z którą miał dwoje dzieci. Na domiar wszystkiego, Ponti oświadczył się Loren w 1953 roku – w tym samym, w którym na świat przyszedł jego syn Alex – młodszy owoc związku z Fiastri. Ogromny pierścionek z brylantem był tylko jednak symbolem małżeństwa, które nigdy nie miało zostać zalegalizowane. Włochy, które w tamtym czasie należały do bardziej konserwatywnych pod tym względem krajów, nie pozwalały bowiem na przeprowadzanie rozwodów cywilnych. Para nie mogła oficjalnie pokazywać się w swoim towarzystwie, a wciąż formalnie żona producenta w każdej chwili mogła oskarżyć go o bigamię i cudzołóstwo.

W 1957 roku parze udało się na chwilę „przechytrzyć system”. Ponti sfinalizował w Meksyku rozwód z Giulianą i wziął ślub z Sophią. Sielanka nie trwała jednak długo, a meksykański ślub wywołał skandal na całe Włochy. Watykan nazwał go nielegalnym, do nowożeńców przypięto łatkę publicznych grzeszników i zakazano przyjmowania sakramentów, a Pontiego oskarżono o bigamię. Dodajmy, że w latach 50 czyn ten był we Włoszech przestępstwem, za które groziła kara pozbawienia wolności nawet do pięciu lat. Po kilku latach udało się unieważnić małżeństwo, a para pobrała się ponownie we Francji, przyjmując wcześniej obywatelstwo tego kraju, wcześniej zrzekając się obywatelstwa włoskiego.  Loren i Ponti doczekali się dwóch synów. Pierwszy, Carlo Junior przyszedł na świat w 1968 roku, drugi, Eduardo – cztery lata później. Małżeństwo przeżyło wspólnie wiele wspaniałych lat, a zakończyła je śmierć Pontiego w 2007 roku.

Loren zasłynęła nie tylko swoimi genialnymi i lekko krzykliwymi aktorskimi kreacjami, w których w niezwykle trafny sposób portretowała biedne dziewczyny pochodzące z włoskich przedmieść. Zawsze mówiła to, co myśli, była bezkompromisowa i nie bała się wzniecać skandali. Jej oszałamiającej urodzie i bijącemu z wewnątrz magnetyzmowi towarzyszyła (i nadal towarzyszy) jednak ogromna bezpretensjonalność i zawadiackie poczucie humoru.

Zasłynęła również z niezwykle szykownego stylu, któremu towarzyszyła zawsze odpowiednia dawka wysmakowanego seksapilu. Od samego początku swojej aktorskiej kariery stawiała na kreacje, które podkreślały jej figurę klepsydry i bardzo wąską talię, a w makijażu zawsze bardziej kierowała się w stronę podkreślania pełnych ust oraz kocich oczu...

Ale o tym już w następnych wpisach:).
















Sunday, 19 February 2017

Stylish Sunday - SansSouci



Maybe in the spirit of the upcoming spring or maybe because of the sun shyly looking through the clouds, I chose for colour and a bit lighter jacket today. My intensive pink was a perfect frame for the greyish accessories and navy blue dress, and I have felt myself full of energy and hope that afternoons like today will soon be just normal ones.

Sunday is our favourite day of the week, when we don't have to do anything. We don't clean, we don't shop, we don't hurry. This is a day for pancakes for breakfasts, aromatic smell of fresh coffee wandering in the house, catching up on reading (which will probably never end since I am just buying new books all the time:)) and long walks.

Today we made a little trip to the Sanssouci Palast in Potsdam, just around the corner of Berlin.  It is a mini version of the French Versailles, where symmetrically projected gardens and columns and stairs everywhere give the place an amazing elegancy and harmony - so soothing and relaxing. But what else to be expected from this complex of palaces with the name SansSounci, which means 'Without Worries':).

And this is the Sunday I would love to wish you all - without worries!   

***

Może troszkę w przypływie optymizmu, że wiosna zbliża się wielkimi krokami, a może z powodu nieśmiało wychylającego się dziś słońca zza chmur, postawiłam na kolor i nieco lżejszy płaszczyk. Mój soczysty róż idealnie współgrał z szarymi dodatkami i granatową sukienką, a ja sama poczułam przypływ energii i nadziei, że już niedługo takie popołudnia będą normą.

Niedziela to nasz ulubiony dzień tygodnia, gdzie nic nie musimy. Nie sprzątamy, nie robimy zakupów, nie śpieszymy się. To dzień na naleśniki na śniadanie, zapach aromatycznej kawy rozchodzącej się w mieszkaniu, nadrabianie zaległości w czytaniu (które chyba nigdy się nie skończą, bo wciąż tylko dokupuję nowe egzemplarze:)) oraz długie spacery.

Dziś wybraliśmy się do pałacyku Sans Souci w Potsdamie, nieopodal Berlina. Jest to mini wersja francuskiego Wersalu, gdzie symetrycznie zaprojektowane ogrody oraz wszędobylskie kolumny i schody nadają całości elegancji i harmonii, co wpływa na mnie bardzo kojąco i relaksująco. Ale czegóż innego spodziewać się po kompleksie pałacowym, którego nazwa to Sans Souci czyli Beztroski:).

Więc takiej też niedzieli Wam życzę Kochani! Beztroskiej!













Wednesday, 15 February 2017

I don't need a knight on a white horse to install an antivirus program:)



Today I would love to invite you for completely different post. Different, but how much joy did it bring me. I have not only got out of my comfort zone and learnt something else, but also all by myself have installed an antivirus program, which I am very proud of:). And you know what? It is not that difficult as I always thought:).

Since I started my adventure with blogging, I am discovering day by day how important knowledge, even a little one, about computer tools is. Till know it could be written in Chinese for all I cared (I didn't have any clue:)), but reality quickly verified that too. I couldn't always depend on my husband to fix all those matters for me. Sometimes he was at work or I was on a business trip. It was just me then:) So I have learned the basics of HTML, Photoshop, good antivirus program to protect all my content. Imagine then my surprise when one of the most popular antivirus program companies chose me to test their product and describe my impression and opinion about this.

So here we are:)

***

Dzisiaj zapraszam Was na kompletnie inny niż dotychczas artykuł. Inny, ależ ile radości mi sprawił. Nie tylko nauczyłam się czegoś nowego, ale również sama, samiuteńka poradziłam sobie z instalacją programu antywirusowego oraz przyśpieszającego pracę komputera i napawa mnie to niesamowitą dumą:) I wiecie co, ten diabeł nie jest taki straszny jak go malują:).


Odkąd zaczęłam moją przygodę z blogowaniem, zauważyłam jak ważna staje się, jakakolwiek - choćby minimalna wiedza o komputerach i wszelkich programach komputerowych. Dotychczas był on napisane dla mnie w języku chińskim, ale rzeczywistość szybko to dla mnie zweryfikowała:). Nie zawsze bowiem mogłam liczyć na pomoc męża, kiedy on był w pracy albo ja w wyjazdach biznesowych. Pozostawałam więc zdana sama na siebie. Owszem mogłam albo poczekać na jego powrót albo wziąć sprawy w swoje ręce. A że boidudkiem nie jestem, metodą prób i błędów uczyłam się podstaw HTML, Photoshop czy programów antywirusowych, by chronić swoje artykułu oraz zdjęcia:).

Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy jedna z najlepszych firm produkująca programy antywirusowe wybrała mnie do testowania ich produktów oraz kobiecym okiem opisała własne wrażenia z ich użytkowania.

Zapraszam więc na małą relację!


***

There was Happy Betty who loved writing in the cyber space. Betty used to save everything on the desktop. Betty knew what antivirus program is, but it was always taken care by her husband so she didn't even give a thought to it. Until today...

Była sobie Betty, która uwielbiała pisanie w cyber przestrzeni. Co prawda wiedziała, czym jest program antywirusowy, ale myślała, że taki sprawy są załatwiane przez jej męża i nie zaprzątała sobie tym głowy.



Out of the blue, on the screen appeared said face, error sign and then everything went black.

Wyobraźcie więc sobie jej panikę, kiedy to bez ostrzeżenia na jej monitorze wyskoczyły znaki ostrzeżenia oraz smutna buźka cyber potwora.



Betty was very sad, because she has just might lost all her content, all her articles, all her photos, all her presentations...

Betty strasznie się przeraziła, że straciła wszystkie ważne dla niej dokumenty, artykuły, zdjęcia oraz prezentacje...



When she realized it was a wirus, she almost started to cry as she had no clue what to do...

Kiedy zdała sobie sprawę, że to wirus prawie załamała ręce, bo nie miała zielonego pojęcia co z tym fantem teraz zrobić...



The first thought - call my husband for help. He will rescue me!

Ale szybko pierwsza myśl zabłysnęła w jej głowie - zadzwoni po męża. On uratuje ją oraz jej pliki!



But Tony won't be home until late evening...

Niestety, Tony będzie w domu dopiero wieczorem... Co tu robić...



Aha! Once I am going to get rid of this virus, I will definitely install the antivirus program - she thought.

Aha! Nie tylko pozbędę się wirusa, ale również zainstaluję program antywirusowy, który odtąd będzie stał na straży mojego komputera. I owszem, zrobię to wszystko sama! - pomyślała Betty.



But how to do this? Lucky for me - AVG has easy step by step instruction of how to do this.

Ale jak? Na szczęście program antywirusowy firmy AVG jest łatwy w użyciu i posiada prostą krok po kroku instrukcję obsługi. W sam raz dla nas - kobietek, które nieszczególnie władają technicznym językiem:).


Step 1

Initially, I had no clue what kind of program would be the best for me. Lucky for us AVG starts with a fast questionnaire which will help to pick the best and most suiting your needs program.


AVG posiada szeroki zakres programów dopasowanych do potrzeb swoich użytkowników. Jak więc wybrać ten adekwatny do własnych wymagań? Wypełnij ankietę, której wynik wskaże Ci, który program będzie dla Ciebie najbardziej odpowiedni!

Ankieta (Polish version)

Step 2

I could test and use AVG Ultimate program which includes not only antivirus system but also Tune up program making my computer to run faster. And who doesn't want that:)


Program, który mogłam przetestować to AVG Ultimate. Dzięki niemu mój komputer będzie chroniony przed niepożądanymi wirusami, ale również sprawi, że będzie szybciej pracował. A któżby tego nie chciał?:)


Step 3

And how did the installation look like? Easy! As a woman, not necessary very familiar with all the computer language, I was scared of that piece the most. Part of me wanted to actually wait for my husband to help me, but no! I wanted to check it on my own.

Once you purchase your program, you will receive the certificate with the licence number and the link for the activation.


Jak tylko wybierzesz i kupisz swoje oprogramowanie, czeka Cię jego instalacja. Jako kobieta, która mało ma do czynienia z jakimikolwiek instalacjami, tego punktu obawiałam się najbardziej. Ba! Nawet przez chwilę pomyślałam, by poczekać z tym na męża, ale nie! Chciałam to sprawdzić na sobie:). Jak więc wyglądała sama instalacja? Prosto i szybko!

Jak tylko kupisz swój produkt, otrzymasz maila z certyfikatem, numerem licencji oraz linkiem do jego aktywacji.




Step 4

In the next step, you need to paste the licence number.

Po kliknięciu na link, pojawi się okienko, do którego należy wkleić wcześniej podany numer licencji.





Step 5

Once you activate the product, it will ask you to check your email address (which you register with earlier) to confirm the email address and it will provide you with the next steps.

Jak tylko aktywujesz produkt, sprawdź (podany wcześniej) adres mailowy dla jego weryfikacji. Pojawią się tam też dalsze instrukcje.



Step 6

In the received email, you need to complete the download and registration of all the products you have purchased

Jeżeli otrzymałaś/eś poniższy mail - postępujesz zgodnie ze wskazówkami:). Teraz czas na stworzenie swojego konta na stronie AVG.



Step 7

To start downloading your products, you need first create an account. Very simple again - you just need an email address you used for registration and unique password.

Tak wygląda tworzenie swojego konta. Prawda, że proste?


 Step 8

Once you enter your account, you suppose to see all the products you have purchased. In my case, there were not there immediately. I needed to log out and in again and here they are.

Did I mention already that with this packet you can install antivirus and Tune Up on 3 different devices: PC, Android and Mac? No? Well, you can and even better, you can install them all at the same time!

Jak tylko utworzysz swoje konto na stronie AVG, zostaniesz proproszona/y o ponowną weryfikację swojego maila. Jak tylko to zrobisz, Twoje konto zostanie aktywowane. A stąd już ostatni odcinek instalacji Twojego programu.

Na swoim koncie zobaczysz cały pakiet programów, które nabyłaś/eś. Czy wspominałam już, że ten pakiet zawiera nie tylko program antywirusowy, ale również przyspieszający pracę samego komputera oraz możesz je zainstalować na nielimitowaną liczbę stanowisk, bez względu czy jest to komputer, smartphone czy Mac? Nie? Nawet lepiej - możesz je zainstalować w tym samym czasie!




Step 9

Log in with your AVG Account and just install the products.

A teraz pozostaje już tylko instalacja!





Podsumowanie:

- Cała instalacja zajęła mi tylko 10 minut!

- Ten sam produkt może być zainstalowany na nielimitowanej liczbie stanowisk

- W tym samym czasie możesz go zainstalować na komputerze, smartphone czy Mac

- Niezawodnie chroni urządzenie oraz przyśpiesza pracę samego komputera

- Nawet my - Kochane Panie - jesteśmy w stanie je zainstalować i nie potrzebujemy do tego księcia na białym koniu


I na koniec już AVG przygotowało również dla czytelników mojego bloga aż 30% bonus na zakup programu, musisz tylko wpisać poniższą treść kodu:

Treść kuponu: blgavgult30






Buziaki!






Monday, 13 February 2017

Look like Valentine


If you still don't have an idea what are you going to wear tomorrow, I hope that my suggestions below might inspire and help you. And it doesn't matter what your plans are for tomorrow - you need to look and feel fabulous, attractive and feminine:). Lace, showing legs in a sexy dress and red lipstick so far, never was disappointing:).

I wish you a wonderful day filled with love 💗 💑 💖

***

Jeżeli nie masz jeszcze pomysłu na jutrzejszy strój to mam nadzieję, że moje poniższe zestawienia Cię zainspirują i pomogą. I nieważne jak spędzisz ten dzień - masz czuć się wyjątkowo, atrakcyjnie i kobieco:). A koronki, odsłonięte nogi oraz czerwona szminka jeszcze nigdy w tym nie zawiodły:).

Życzę samych cudowności i mnóstwo miłości 💗 💑 💖




1.Blouse/Bluzka Zara, 2.Skirt/Spódnica Orsay, 3.Blouse/Bluzka Orsay, 4.Blazer/Żakiet Zara, 5.Dress/Sukienka Orsay, 6.Blazer/Żakiet Orsay







1.T-shirt/Koszulka Esprit, 2.Skirt/Spódniczka H&M, 3.Dress/Sukienka Mohito, 4.Skirt/Spódnica Mohito




1. Blouse/Bluzka Orsay , 2.Skirt/Spódnica H&M, 3. Blouse/Bluzka Orsay, 4.Skirt/Spódnica Zara, 5.Shoes/Buty New Look



1. Blouse/Bluzka Top Shop, 2.Skirt/Spódnica Glamorous, 3.Blouse/Bluzka Promod, 4.Skirt/Spódnica Mint&Berry, 5.Blouse/Bluzka Mint&Berry, 6.Skirt/Spódnica KIOMI


Sunday, 12 February 2017

Stylish Sunday - I don't need Valentine's day to wear lace:)








Valentine - some of us adore this day, some quiet the opposite. As I am a huge fan of showing love to each other on a daily basis, I am having mixed feelings when thinking of it. That is why, since years now, I am treating this day just as an extra time to spoil ourselves, or... just yourself:).

It doesn't have to be huge or very traditional - restaurant, cinema, red roses, teddy bears and chocolates to be romantic:). It is a day which is just great to spend together. When you are laughing till your stomachs hurt, when you remind each other (out loud) why you are crazy about each other, what you adore about him/her, when you look into each others eyes till you feel warmth filling all of your body. Sometimes it is enough just to cook together, going through the old pictures, leaving love letters and kisses on the mirror, having a movie marathon, baking, trying disco roller skating, spending all day outside and finishing it with a cup of hot chocolate, a balloon in the unicorn shape, flowers or breakfast in bed.

It is a day not only for couples. All these lucky girls, who can still keep their wardrobes to themselves and not sharing it yet with their men, can use this day to spoil themselves without a thought of guilt. Go crazy shopping, make an appointment for a manicure and a pedicure, eat all the chocolate you want and don't think of calories, watch all the movies with Bradley Cooper, Brad Pitt or Gerald Buttler  and just enjoy yourself.

We are starting our celebration already today. It is just dinner at home, with the of us, but there are high heels, lace top, candles and a lot of smiles:).

Kisses!

***

Walentynki - jedni je uwielbiają, inni wręcz przeciwnie. Choć sama mam wobec nich mieszane uczucia - bo jestem wielką fanką okazywania sobie uczuć na co dzień, to od kilku lat traktuję je jako dodatkowy dzień rozpieszczania siebie nawzajem, albo...tylko siebie:).

Nie musi być od razy pompatycznie czy tradycyjnie - restauracja, kino, czerwone róże, misie i czekoladki:), by było romantycznie. Jest to dzień, który po prostu cudownie jest spędzić razem. Kiedy śmiejecie się do rozpuku, przypominacie sobie (na głos) dlaczego tak siebie kochacie, co w sobie cenicie, kiedy patrzycie sobie w oczy tak głęboko i czujecie zalewające Was ciepełko. Czasami wystarczy wspólne gotowanie, oglądanie zdjęć ze wspólnych wyjazdów, zostawianie sobie liścików i całusów na lustrze, maraton filmowy, pieczenie ciasta, które później wspólnie zjecie, wybranie się na disco wrotki, dzień na świeżym powietrzy zwieńczony gorącą czekoladą, balon w kształcie nosorożca, goździki czy przygotowanie wyjątkowego śniadania.

Nie jest to dzień tylko dla par. Te wszystkie szczęściary, które jeszcze nie muszą dzielić swoich szaf ze swoim facetem, mogą wykorzystać ten dzień na własne przyjemności. Zaszalej na zakupach, wstąp do kosmetyczki na manicure i pedicure, zjedz całą czekoladę i nie przejmuj się kaloriami, delektuj się wszystkimi filmami z Bradley Cooperem, Bradem Pitt czy Gerardem Butlerem (robię tu maślane oczy:)) oraz po prostu ciesz się sobą.

Nasze świętowanie rozpoczynamy już dziś. I niby tylko kolacja w domu, ale są szpilki, jest koronka, będą świece i mnóstwo uśmiechu:).

Buziaki!