Friday, 16 December 2016

Femininity challenge - Day 7


It's Friday - a date evening with my husband. Mostly we are going out for a drink or dinner, sometimes to the cinema or opera. But today we are planning to stay home and simply enjoy our own company. Nevertheless, I could not resist to wear my new dress, high heels and red lipstick. You remember? Celebration of the moment - the memento I have been repeating over and over! :).

It is also the last day of the challenge where I have been sharing with you my daily outfits. I have a small hope that I might inspire you to enjoy our feminine side, for the moment forget about jeans and trousers and proudly show your legs in skirts or dresses to the world:). Who, if not us - women, will decorate the streets? :)

Have a lovely weekend everyone! If you are staying in, don't forget to create lovely atmosphere by lights and candles.


Jest piątek - randka z mężem. Zazwyczaj wybieramy się na drinka bądź kolację, czasami do kina czy opery. Dziś jednak postanowiliśym zostać w domu i tak po prostu cieszyć się własnym towarzystwem. Nie powstrzymało mnie to jednak od założenia mojej nowej sukienki, w notabene kolorze czerwonym:), czarnych szpilek i czerwonej szminki. Pamiętasz? Celebrowanie chwili - zdanie, które powtarzam i powtarzam:).

To również ostatni dzień wyzwania, podczas którego dzieliłam się z Wami moimi pomysłami na strój z wykorzystaniem sukienki czy spódniczki. Mam również małą, nieśmiałą nadzieję, że zainspirowałam Was do wydobywania naszej kobiecości również na codzień, schowania jeansów na tydzień i pokazywania się w kobiecych sukienkach czy spódniczkach. Kto, jeśli nie my - kobiety, będzie ozdabiał nasze ulice? :)

Nacieszcie się weekendem moi Kochani. A jeżeli zostajecie dziś w domu, nie zapomnijcie stworzyć atmosfery poprzez świąteczne lampki i świeczki.







Thursday, 15 December 2016

Femininity challenge - Day 6


I have mentioned before in one of my posts that I am working on a small project, which I hope to implement in March next year. In the mean time though, I have been having so many ups and downs whether I should do this or not... Will it work? Do I have all it takes for the project to be successful? How will I manage? Or should I just give up now, stop dreaming and most likely regret it later on? I am writing here about believing in yourself, when I don't always do this myself...

Do you have dreams? Is there something in the back of your head you always dreamt of pursuing? Do you sometimes think what would you do now if you wouldn't have doubts back then? Don't worry. Me too. It is not too late. It is never too late. I read it or heard it somewhere that if you can think of something, if you can see it with the eyes of imagination, you are also able to do this.

I always said to my team that there is no such thing like a bad idea. Maybe you need to develop it more and think it through - but don't give up only because it is difficult. Climbing up the mountains is difficult, hard and not everyone will make to the top before giving up. But the view once you get there? Breathtaking... :). Heh, my Tony said I should actually read my blog more often - when in doubts:).

So yes, I am having days when it all does not make sense. But one motivational kick from my husband, family and closest friends is enough to get me back on track. They remind me of who I am each time I forget about it.

Today, with this post, I would like not only to encourage you to believe in yourself, your potential and your dreams, but also to help your loved ones when needed. Nowadays, where there is so much hate, envy, competition and cutting wings - a good word and compliments such as: "I believe in you", :You can do this", "If not you than who"? - are the most wanted and needed and can work a miracle.

I am who I am today not only because of my own determination, ambition and hard work, but also, if not mainly, because of the people I grew up with and met on my road. They became my inspiration, mentors, and biggest cheerleaders:).

Be a person like that to others.



Wspomniałam w jednym z moich postów, że pracuję nad małym projektem, który mam nadzieję wcielić w życie w marcu przyszłego roku. W między czasie jednak ileż to razy zastanawiałam się i martwiłam, czy aby na pewno powinnam to zrobić. Czy wszystko pójdzie po mojej myśli? Czy mam w sobie to, co jest potrzebny, by osiągnąć sukces? Czy będę mogła nad wszystkim zapanować? Czy może też powinnam się z tego wycofać, skoro jeszcze mam czas, zapomnieć o marzeniach  i bardzo prawdopodobnie później tego żałować? Piszę w swoich postach o wierze w samego siebie, a samej nie zawsze mi to wychodzi...

Czy masz marzenia? Czy coś, w tyle Twojej głowy, nie daje Ci spokoju? Czy myślisz czasami, co by było, gdybyś się wtedy nie zawachała? Nie martw się, ja także. Ale ktoś mi kiedyś powiedział, albo gdzieś to przeczytałam, że jeżeli człowiek potrafi to sobie wyobrazić, zobaczyć oczami swojej wyobraźni, znaczy to, że wie dokładnie jak to zrobić. I tego się będę trzymać:).

Zawsze mówiłam swoim pracownikom, że nie ma złych czy głupich pomysłów. Są tylko takie, które jeszcze potrzebują trochę pracy, szlifu i przemyśleń. Nie zatrzymuj się tylko dlatego, że jest ciężko. Wspinanie się po górach jest trudne, wymaga dużo wysiłku i nie wszyscy dotrą na szczyt. Ale widok, który zobaczysz po wdrapaniu się? Zabierający dech w piersiach. Heh... mój Tony mówi, że w przypadku wątpliwości, powinnam czytać własne wpisy:).

Więc, tak, mam dni, kiedy sama się nad wszystkim zastanawiam i oglądam ze wszystkim możliwych stron. Ale jeden motywacyjny kop od męża, rodziny i bliskich przyjaciół wystarczy mi, by wrócić na obraną scieżkę. Przypominają mi kim tak naprawdę jestem i co potrafię, kiedy ja zapominam.

Dziś chciałabym właśnie wlać w wasze serca wiarę w siebie, swój potencjał i marzenia, jak również zwrócić uwagę, by stać się właśnie takim kopniakiem dla swoich bliskich. W czasach, kiedy jest tyle nienawiści, zazdrości, konkurencji i podcinania skrzydeł - dobre słowo wsparcia takie jak: "Wierzę w Ciebie", "Uda Ci się", "Jak nie Ty to kto?" - może zdziałać małe cuda.

Jestem dziś kim jestem nie tylko dzięki mojemu samozaparciu, ambicji i ciężkiej pracy, ale przede wszystkim dzięki rodzinie, w której się wychowywałam i tym szczególnym osobom, które spotkałam na swojej drodze. Stali się oni dla mnie inspiracją, mentorami i największymi cheerleanderkami:).

Bądź właśnie taką osobą dla kogoś!







Wednesday, 14 December 2016

Femininity challenge - Day 5



They say that red is the perfect colour for brunettes. Apparently next to navy blue, pink and cream, this is the one which suits us best. I wouldn't know, because until now I have limited red  in my fashion choices only to a red lipstick. So imagine my surprise when on my last shopping hunt I even looked at this sweater and even more surprising, tried it, liked it and bought it:)?

I don't know if it was the spirit of Christmas or a deliberate challenge to break my own rules and come out of my comfort zone. But it has even more power to it, because it makes me look beyond the known water and also discover the parts of me I was not aware of. Even if it was just a red sweater:).

And speaking of comfort zone. Do you have one? Is there something you thought you would never wear but after trying it on, it actually looked stunning on you? Some of my friends who joined the challenge, said that actually wearing skirts and showing their legs was one of those challenges, but once they started doing it, 'the devil' was not so scary anymore:).

And we are just talking about little, funny fashion challenges. Imagine the effect if you would actually start challenging yourself in other areas of your life... Because who if not you yourself will fight, push and believe in what you can do and become? An even better, greater and ' bigger person' than you already are? 



Mówią, że czerwony to kolor brunetek. Okazuje się, że obok granatu, różu i odcieni beżu, to właśnie czerwień pasuje do nas najbardziej. Nawet nie wiedziałabym o tym, bo w swoich modowych wyborach, kolor czerwony ograniczałam tylko i wyłącznie do szminki. Wyobraź więc sobie moje zdziwienie, kiedy na ostatnim zakupowym polowaniu, zwróciłam uwagę na ten sweterek. Ba! Wzięłam go do przymierzalni, polubiłam i kupiłam:).

Nie wiem czy było to spowodowane przedświąteczną atmosferą czy tymi wszystkimi wyzwaniami w mojej głowie, przesuwaniem limitów oraz wychodzeniem ze swojej cieplutkiej strefy komfortu. Cokolwiek to było - proszę o więcej. Bo sprawiło, że wypływam na nieznane wody i poznaję siebie ze strony, z której nigdy bym siebie nie widziała. Nawet jeżeli był to tylko czerwony sweterek:).

Ale mówiąc o strefie komfortu. Masz taką? Czy jest coś, co miałaś omijać szerokim łukiem, ale po sprawdzeniu, wyglądałaś oszałamiająco? Dla niektórych moim znajomych, właśnie nasze małe spódniczkowe wyzwanie było takowe. Po wypróbowaniu, diabeł okazał się nie aż tak straszny jak go malowali:).

My mówimy tutaj tylko o tych małych, zabawnych wyzwaniach modowych. Ale wyobraź sobie, jakie efekty uzyskałabyś, gdybyś je wprowadziła do innych dziedziń Twojego życia. Bo czy kiedykolwiek ktoś inni niż tylko Ty będzie o Ciebie walczył, popychał i wierzył, że możesz osiągnąć więcej, stać się jeszcze lepszym i "większym" człowiekiem od tego, którym już jesteś?







Tuesday, 13 December 2016

Femininity challenge - Day 4

Once our life got back to normal (here define what is normal:)), together with my husband, we have promised each other that no matter what the weather is outside, we are going to celebrate every moment off that we have. Spend the afternoons in the parks, go for a millionth time to the Christmas market:), check the newest movies in the cinema, go bowling or at least once a month go for a date to check the new restaurants in Berlin, which seems to pop out every weekend on every corner. Our 'to do' list is still very long but what fun it is to discover it all.

To say the truth, it doesn't matter what it is and if it is only limited to the walls of your own home - a tea and a good book, a bath in aromatic bubbles with a glass of wine or just buried in blankets in front of your favourite series.  As long as you have a feeling that you are doing something special for yourself and that you are taking this time out, a little break from all responsibilities, house work and all the things 'we must do'.

Someone once told me that I smile and laugh too much and life is not all that easy. Sure, I am not saying it is always pink and fluffy, but  I have learned - wait, correction, still learning -  that worrying all the time about what other people think and say about me, takes so much more energy than just living my life the way I want it. Just like everyone else:).

And the reason I am writing all of this? Christmas is just around the corner, stress and the never ending search for gifts are floating in the air. It is so easy to lose your head yet again despite the promises you made yourself year after year that this time around will be different. Remember, this is the time for family, sweaters with reindeers,  love, peace and calmness - also with yourself. The feelings which are worth to carry with you for the whole year and not only at the end of December:).

And the fact that I am wandering in the park in my high heels and pencil skirt shouldn't surprise anyone anymore:). I love it:)


Odkąd nasze życie wróciło do normalnego stanu (tutaj możesz określić co jest dla Ciebie normalne:)), wraz z mężem postanowiliśmy, że niezależnie od warunków pogodowych, będziemy delektować się każdą wolną chwilą. Popołudniowe spacery po parku, po raz milionowy przejście się po świątecznym jarmarku:), wybranie się do kina na najnowszy film, mała rywalizacja na kręglach bądź nasze randki w nowych restauracjach, które pojawiają się w Berlinie co weekend, na każdym rogu. Nasza lista "To Do" jest jeszcze długa, ale ileż to zabawy.

Ale prawdę mówiąc, nieważne co to jest tak właściwie ani czy mieści się w cieple Twoich czterech ścian - herbata i dobra książka, kapiel w aromatycznej pianie z lamką wina czy też zakopana po nos w ciepłym kocu przed ulubionym serialem. Najważniejsze, by przysporzało Ci radości i uczucia wyjątkowości, bo przecież robisz coś dla siebie. Mała przerwa od domowych obowiązków, uciążliwych myśli o pracy i całej te masy rzeczy, które jeszcze musisz zrobić.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że uśmiecham się o wiele za dużo, bo przecież życie nie jest takie łatwe. Owszem, nie mówię, że jest zawsze różowo i puchato, ale nauczyłam sie - poprawka, nadal się uczę - że martwienie się o to co ktoś o mnie myśli bądź mówi, jest o wiele bardziej męczące i pochłaniające o wiele więcej energii aniżeli po prostu życie własnym życiem. Tak jak wszyscy inni:).

Dlaczego piszę o tym wszystkim? Bo Święta są tuż za rogiem, a stres i panika w związku z odwiecznym pytaniem: Jaki prezent kupić?  unoszą się już w powietrzu. Tak łatwo znów stracić głowę pomimo faktu, że obiecywałaś sobie każdego roku, że tym razem będzie inaczej. Pamiętaj, że ma być to czas najbliższych, odpoczynku, swetrów z reniferem :), miłości i spokoju - również z samą sobą. Uczucia, które warto z sobą nosić nie tylko pod koniec Grudnia:).

A fakt, że paraduję po parku w obcasach i spódniczce nikogo nie powinien już dziwić. Uwielbiam to:).








Monday, 12 December 2016

Femininity challenge - Day 3


Colours are all around us, but many of us don't seem to put much importance of them or think they have any effect on ourselves and others. But what if I would tell you that colours send subconscious message, can affect not only your mood but also others and tell much about you and your personality?

Have you every thought why we are advised to wear a navy blue suit to a job interview and not a beige one? Why you feel calm in a room with green walls but not so much in one with red ones? Or why your employees and colleagues might think that you are depressed and not creative enough when you show up to work in black? It it because every colour has a meaning behind it which affects the way we recognize and register them in our brains. It is a great thing to know what colours really stand for, to make sure we send the right image of ourselves but also to play around and find the perfect shade which will fit our personality.

Since forever I am in love with the colour blue in all its possible shades. Navy blue, blue, indigo blue, Tiffany blue. Naturally - I thought - as my zodiacal sign is Aquarius, so I need to be connected with water. Well, I don't think this is the case as I am nothing like water. I am goofy, clumsy, edgy and I am definitely not moving like a swan on a water surface:).

Blue is a colour that suggests serenity, calmness, spirituality, power, trust  and intelligence - perfect description of myself:)). We associate it with the colour of the sky and water. It improves productivity and concentration. That is why it is a good colour for study, work and meditation. But it also has its contradictory - blue also brings to our minds sadness, loneliness and being cold.

But in fashion, for me it represents elegance, chic and confidence. You simply can't go wrong when wearing blue and it is a great replacement for black.

And what is your favourite colour?




Kolory są wszędzie, ale niewielu z nas zdaje sobie sprawę z ich ważności i wpływu na nasze życie oraz postrzeganie świata. Jak byście zareagowali, gdybym powiedziała, że kolory wysyłają do nas podświadome wiadomości, które nie tylko mają wpływ na nasze samopoczucie, ale również mogą wiele powiedzieć o naszych charakterach i osobowości?

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego lepiej jest ubrać granatowy garnitur na rozmowę kwalfikacyjną aniżeli czarny? Dlaczego czujemy się bardziej zrelaksowani w pokoju o zielonych ścianach a nie o czerwonych? Albo dlaczego nasi pracownicy bądź koledzy uważają, że masz depresję i jesteś mało kreatywny, bo przychodzisz do pracy najczęściej w czarnym kolorze? A to wszystko przez fakt, że każdy kolor ma inne znaczenie, które wpływa na to jak je postrzegamy i rejestrujemy w naszych głowach. Jeżeli nasz mózg podpowiada nam, że kolor żółty to kolor wesoły i radosny - tak też będziemy na niego reagować. Natomiast kolor czarny kojarzy się ze smutkiem i poważnością - w taki też sposób będziemy mysleć o osobie, która go nosi. Warto jest zatem zastanowić się przez chwilkę, czy aby nasze kolorowe wybory odpowiadają wizerunkowi, który chcemy posiadać, a przede wszystkim czy odzwierciedlają nasze osobowości i charaktery.

Od zawsze już zakochana jestem w kolorze niebieskim oraz jego wszystkich pochodnych. Granatowy, niebieski, indigo, błękitny. Oczywiście, że niebieski to mój kolor - pomyślałam sobie - przecież mój znak zodiaku to właśnie Wodnik, wiec woda to ja. Hmm... może nie do końca, bo właśnie do wody jest mi chyba najdalej - jestem troszkę niezdarna oraz goofowata, a miejscami kanciasta i na pewno nie poruszam się niczym łabędź na tafli wody:).

Kolor niebieski symbolizuje spokój, uduchowienie, siłę, zaufanie oraz inteligencję - tak, idealny opis mojej osoby:). Kojarzymy go z kolorem wody oraz czystego nieba. Poprawia naszą produktywność oraz koncentrację, dlatego też jest to dobry towarzysz w nauce, pracy czy medytacji. Ale możemy go kojarzyć również ze smutkiem, samotnością czy zimnem.

Ale według mnie w modzie nie ma sobie równych. Reprezentuje natomiast elegancję, szyk oraz poczucie pewności siebie. Po prostu zawsze będziecie świetnie w nim wyglądać i  jest bardzo dobrym zamiennkiem koloru czarnego.

A jaki jest Twój ulubiony kolor?