Saturday, 19 November 2016

Smile looks good on you :)



Minęło kilka dobrych tygodni od mojej decyzji, by wprowadzić kilka znaczących zmian do mojego rozpędzonego życia. Jestem zaszczycona, że mogę potwierdzić, iż w dalszym ciągu się nimi kieruję:).

Biegam. Nie żyję według planu. Oddaję się pasji fotografowania. Działam spontanicznie.

Zaczęłam się zastanawiać jednak, co tak naprawdę się zmieniło? Przecież nie pierwszy raz obiecywałam sobie zmiany. Co więc sprawiło, że tym razem się udało?

1. Zrezygnowałam z kontrolowania rzeczy, które są niekontrolowane, a skupiłam swoją energię na sytuacjach, które są.

Niekontrolowane: Naprawdę nie ma sensu denerwować się na ruch uliczny, korki, złą pogodę czy długie kolejki w sklepach. W żaden sposów nie mam na to wpływu, więc dlaczego miałabym tracić na tym swoje nerwy i energię?

Kontrolowane: Czułam się grubo - zaczęłam biegać i zdrowo się odżywiać. Miałam dość swojej niezbyt idealnej cery - zmieniłam swój wieczorny rytuał oczyszczania twarzy oraz kosmetyki do jego stosowania. Nie czułam się atrakcyjnie w swoich rzeczach - przejrzałam szafę raz jeszcze, by pozbyć się rzeczy za małych i znoszonych. Dlaczego mam się denerwować za każdym razem kiedy otwieram szafę pełną rzeczy, w które się nie mieszczę?

Oczywiście, że wszystko nie zmieni się przez noc. W dalszym ciągu mam na ramieniu mojego małego control freak gotowego do paniki, ale nie pozwalam sobie na złamanie swojego pozytywnego nastawienia. I tak, jest to frustrujące i denerwujące, ale chcę zobaczyć jak daleko może mnie to zaprowadzić:).

2. Lustereczko powiedz przecie...

Przyglądałam się ostatnio mojemu mężowi podczas jego porannych czynności przed wyjściem do pracy. Nawet przez moment nie odwrócił sie, by przejrzeć się w lustrze i sprawdzić czy jego pupa nie wygląda przypadkiem grubo czy też wciągał brzuch poprawiając swoją koszulę. Nie, tylko my - kobiety - to potrafimy. Dołowanie samych siebie przed lustrem nie jest dla nas niczym niecodziennym, by z powodzeniem zepsuć nasz humor i zrujnować dzień.

Ale co robi wtedy Tony? Uśmiecha się do siebie przez 30 sekund i idzie do pracy. Zapytałam jego co wtedy myśli. Hmm... Mówię sobie - cześć przystojniaku, a cie parasol, wyglądam dziś zjawiskowo. To będzie dobry dzień.

Powiedział mi również, że to wszystko dzięki pozytywnej mocy uśmiechu. Nawet jeżeli jesteś w absolutnie paskudnym humorze, a patrzenie na siebie w lustrze na pewno tego nie poprawi, spróbuj pomimo wszystko spojrzeć na siebie i uśmiechnąć się do siebie. Uśmiechaj się tak długo, aż poczujesz się lżej i szczęśliwiej. Jest to mały psychologiczny trik, który pomoże nam w oszukaniu naszego mózgu. Widzisz w lustrze swoją uśmiechniętą buzię, więc sygnał, który wysyłamy do mózgu to - hej, jestem zadowolony. Jako, że jest to sprzeczne z naszym dopiero co złym humorem, nasz mózg nie akceptuje tego. Dlatego też naprawdę poczujesz się lepiej.

3. Żyj tu i teraz.

Jesteśmy doprawdy dziwną istotą. Mamy tendencję do przekładania wszystkiego i czekania na właściwy moment, by zacząć żyć i cieszyć się tym... Często słyszę dookoła ludzi obiecujących: jak tylko znajdę lepszą pracę, jak tylko skończę projekt, jak tylko zacznę więcej zarabiać, jak tylko zamienię mieszkanie na większe. Zawsze na coś czekamy. I zawsze wydaje nam się, że przecież będzie jeszcze tyle czasu, by się tym nacieszyć. W pogoni za kolejnymi " życiowymi szansami ", nie zauważamy upływającego czasu. Błąd. Bo nasze życie się nie zatrzyma. Nie ma magicznego guzika STOP, by przeczekać, te wszystkie życiowe szansy, życiowe momenty.

Nie możesz sprawić, by życie Ci się przydarzyło. To Ty musisz przeżyć życie.

Gdy Dalai lama został zapytany co najbardziej zaskakuje go w człowieczeństwie, odpowiedział: " Człowiek... ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w przyszłości ani w teraźniejszości. Żyje tak jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc. "

4. Wizualizacja

Mój mąż jest z wykształcenia psychologiem, dlatego nie jest mu obce rozpoznawanie ludzkich zachowań i ćwiczenia, by je zmienić. Pewnego dnia po powrocie z pracy, opowiedział mi o sesji, którą przeprowadził z jednym ze swych pracowników. Byłam w szoku, po wypróbowaniu tego na sobie.

Zamknij oczy i skup się. Pomyśl o wszystkich głosach w Twojej głowie, które Ci powtarzają, że Ci się nie uda, że nie dasz rady, że łatwiej się poddać, aniżeli spróbować. Wyobraź sobie, że nadajesz im pewien kształt. Może to być kółko, kwadrat czy romb. Nadaj im kolor. Jakiego jest koloru? Twoje negatywne głosy mają teraz kształt. W dalszym ciągu są bardzo głośne, bo wciąż znajdują się w Twojej głowie. Wyobraź sobie, że ten obiekt przeniósł się na Twoje ramię. Siedzi sobie tam zawierając Twoje wszystkie negatywne myśli. W dalszym ciągu je słyszysz, prawda? Ale jakby nieco ciszej. Teraz, przenieś obiekt na podłogę, na przeciw Twoich stóp. Co chcesz z tym zrobić? Kopnąć? Śmiało. Czy dalej je słyszysz?A teraz przenieś obiekt za kanapę albo szafę. W miejsce, za którym nie będziesz ich widział. I możesz je tam spokojnie zostawić. Wiesz, że one się tam znajdują, ale ani ich nie widzisz, ani nie słyszysz. W efekci, czujesz się lżej i radośniej.

Warto wypróbować to ćwiczenie kilka razy, tak by wyrzucenie negatywnych myśli z Twojej głowy przychodziło Ci sprawniej i szybciej.

5. Sekret - Prawo przyciągania

Poprzez skupianie się na negatywnych emocjach i wydarzeniach, w wielkim stopniu sprawiamy, że się wydarzą. Wysyłając negatywną energię, możemy się spodziewać, że spotkamy je na swojej drodze. Jeżeli myślisz, że spóźnij się do pracy, bo na pewno będzie korek na drodze, możesz być pewien, że tak się zdarzy. Bądź jeżeli z gory zakładamy, że nie dostaniemy tej pracy, bo przecież nie mam kwalfikacji, nie jestem tak dobry... Prawdopodobnie tak się stanie.

Ale co może się okazać, jeżeli tylko zmienimy nastawienie na pozytywne? Jeżeli myślisz, że dostaniesz się na czas do pracy, że otrzymasz propozycję tej pracy? Wysyłając pozytywne myśli i energię, przyciągamy pozytywnych ludzi, wydarzenia i energię.

W książce " Prawo przyciągania" opisane są fantastyczne ćwiczenia i sposoby, by uatrakcyjnić nasze przyciąganie i wykorzystywanie pozytywnej energii.

Życzę Wam zatem efektywnych ćwiczeń, a ja w wracam do pracy nad sobą i swoim szczęściem, bo jestem przecież  Happy Betty:).




It has been a few good weeks since I decided to bring significant changes into my life and live it like it is actually mine. I am very happy to announce that I am still keeping up.

I jog. I have no plan. I take photos. I go out for a coffee or a walk. I think positive.

Nevertheless, I keep wondering and asking myself  what has actually changed in my mind? I have done that so many times - promised myself to change, to live a different life. So what has actually happened that this time it is really working?

1. I gave up of being in control of the uncontrollable things in life and put all my energy on things I can control.

Uncontrollable:  I stopped complaining about the daily traffic, the grey weather, queues in the shops. I simply cannot change it so why loose my energy on it?  

Controllable: I felt fat - I started to jog and do some exercises (even at home). I am just tired of my imperfect face skin - I set up a daily routine to clean it properly with proper products. I cleaned my wardrobe once again - I want to feel great about myself so I don't need the clothes which are too small or worn - why should I get annoyed with this each time I see them?

Of course, I still have this little control freak sitting on my shoulder, being ready to panic, but I don't allow it to break my focus on positives. It is sometimes tiring and frustrating but I don't want to give up on practising and making myself even better.

2. Mirror, mirror on the wall, who is the prettiest of us all...

I have been watching my husband preparing for work in the morning. He didn't even once turn to see how his butt looks like in the mirror, nervously pulling his shirt or sucking in his stomach to look thinner:).  No, this is what we - women - do. We pull ourselves down even by looking in the mirror. It affects our moods and even a whole brand new day.

But what does Tony do? He smiles at himself for 30 seconds and then goes to work. I asked him what  he thinks at these moments. He told me: 'well, I say to myself: damn you look great today. Lets have a good day.'

He also told me about the effect of a smile. Even if you are in an absolute bad mood and looking at yourself does not help, try to smile and see it in the mirror. Smile long enough until you feel lighter and happier. It is psychological trick we can do with our brains. We see our smiling face, therefore the signal we send to our brain is - we are happy.  The mood we were having before does not fit to it. It changes your mood then. I do this ever since:).

3. Seize the moment

We tend to wait for the right moment to start living and enjoying it... I hear people around me promising: well as soon as I found a better job;  as soon as I finish the project; as soon as I move to a bigger apartment... We are always waiting for something. We are always thinking there will be enough time left to enjoy what is around us. We are so afraid to miss any chances life throws at us. Wrong. The life does not go anywhere. This is it. There is no STOP button to wait until we are ready to enjoy it. We need to learn to do this no matter what is happening.

You just can't let life happen to you, you have to make life happen.

When the Dalai Lama was asked what surprises him the most in humanity he said : ' Man... Because he sacrifices his health in order to make money. Then he sacrifices his money to recuperate his health. And then he is so anxious about the future that he does not enjoy the present, the result being that he does not live in the present or future. He lives like he is never going to die, and then dies never really lived.'

4. Visualization

My hubby studied psychology so he knows a lot of patterns of behaviour and exercises to overcome them. One day after work he was telling me of a coaching session he had with one of his employees. I was stunned when I did it myself as well.

Close your eyes and focus. Think of what is pulling you down, the voices you hear in your head which tell you that you can't do this, that it will never work, that you need to give up. Try to imagine them in some shape. It can be a circle, a square or a triangle, what do you see? So the negative voices now have a shape. Give it a colour. What colour is it? They are still loud cause they are in your head. Imagine that the object is now moving down on your body - on your shoulder. It is sitting there, containing all the negative voices. You still hear them, right? But not so loud anymore. Now lower the object even more, the object is on the floor, in front of your feet. Do you still hear it? Yes, I hear it. But it is somewhat quieter. What do you want to do with it? Kick it. Imagine now that the object is behind the couch or  a chair in the room, somewhere, where you cannot see it.  You know it is there but it does not bother you so much because it is not inside of you.  Leave all the negative voices there and go for walk or take a break. How do you feel? Lighter?

Of course it will take a while and a few repetitions to put the voices in the corner everytime they come back. But in a certain moment it will be easy and fast.

5. Secret - The law of attraction

This is another thing Tony has introduced me to.

Focusing on negativity will most likely result in it. We send energy to the universe and the universe will give back to us exactly what was sent. If you think that you will be late to work because this traffic is insane - you will most likely be late. If you think you will never get this job because you don't have qualifications, you don't believe you are good enough - you will not get this job even though you actually have the experience that is needed.

But what if you exchange the thoughts with positive ones. I will get there on time, I will get this job and see it with the eyes of imagination. It will most likely happen then.

There is amazing book to learn more about it. Secret and the Law of attraction. How our thinking can change the energy we sent.

I wish you great exercising and I continue to work on myself. I am happy Betty after all:).



















Monday, 14 November 2016

High heels or high hills?






Mogłabym nosić szpilki przez cały dzień, co dzień - nie powiedziała jeszcze żadna kobieta:).

Kilka dni temu pakowałam się na weekendowy wyjazd. Kiedy przyszło do spakowania obuwia, stanęłam przed szafką i się zastanowiłam: Myślę, że wezmę płaskie botki. Przecież mam zamiar trochę pochodzić i pozwiedzać... Ale zaraz naiwna myśl dołączyła: Hmm.. tylko, że spakowałam same sukienki i spódniczki, więc tylko obcasy sprawią, że moje nogi będą pięknie napięte, a pupa lekko uniesiona. No i przecież, przy moim 160cm wzroście nie chcę wyglądać jak kaczka, ale jak kobieta. Haha, bardzo śmieszne, nie ważne, pakuj płaskie.

Tak wygląda moje dziś, ale jeszcze kilka lat temu nie znaleźlibyście ani jednej płaskiej pary butów w mojej szafie. Bez problem maszerowałam całymi dniami na wysokich obcasach i lubowałam się w klikających odgłosach, któe wydawały. Zima i śnieg po kolona czy upalne lato. Nie miało to żadnego znaczenia. Odważnie i pewnie przechadzałam się w nich po pracy, zwiedzając miasta czy tak po prostu w drodze po zakupy:). I, o madonno, czułam się jak million dollarów:). Oczywiście, miałam kilka prób zakupu trochę niższego obuwia. Kończyło się to jednak parą następnych szpilek. Kupno płaskich butów, to przecież taka strata pieniędzy - myślałam sobie...

Moje chodzenie w chmurach trwało jeszcze kilka dobrych lat do momentu, kiedy po prostu nie mogłam. Moje stopy się zbuntowały i odmówily dalszego bólu. Bo, dziewczyny, bądźmy szczere. Które z nas tak naprawdę lubią chodzenie w butach na obcasach dłużej niż tylko na tzw. wejście, pamiątkową fotografię i kilka pierwszych tańców? Ile razy miałaś w torebce balerinki na zmianę " tak na wszelki wypadek" ? I ile razy ten moment " tak na wszelki wypadek" nadszedł już po pierwszej godzinie? :)

Nie, nie mówię, że noszenie wysokich obcasów jest czymś złym, a one same powinny byś spalone i zastąpione kapciuszkami. Uważam, że są wspaniałe. Magicznie naprężają i wydłużają nasze nogi, podnoszą nasze pośladki, sprawiają, że chodzimy z gracją i elegancją, lekko kręcąc biodrami. Potrafią uwolnić naszą kobiecość, seksapil i pewność siebie. I tak, owszem, sprawiają, że nie jeden mężczyzna odwróci za nami głowę. Tak jak mówiłam - są wspaniałe:).

I w dalszym ciągu je uwielbiam i noszę. Ale już w trochę mądrzejszy sposób. Wypróbowałam kilka małych trików, które pomogły mi w cieszeniu się wysokimi obcasami i fizycznie i psychicznie.

1. Bądź jak gwiazda: ubieraj płaskie obuwie w ciągu dnia a obcasy wieczorową porą. Czy widziałaś kiedyś aktorkę czy modelkę w jej mega super wysokich szpilkach w drodze na siłownię czy zakupy? Nie, one oszczędzają je (i swoje stopy również) na wielkie gale, Oscary czy inne bankiety. W naszym przypadku, możemy je założyć na randkę, do kina czy szaloną, taneczną noc.

2. 6 cm są tak samo sexy jak i 9 cm. Jeżeli lubisz ubierać obcasy do pracy lub podczas innych aktywności w ciągu normalnego dnia, proponuję zejście na troszkę niższe piętro:). Niedawno kupiłam parę botków na niższym, ale wciąż, obcasie. I czuję się równie wspaniale, ale bardziej wygodnie.

3. Stabilny słupek zamiast cienkiej szpilki. Są nie tylko bardziej wygodne i stabilne, ale również nie wpadają pomiędzy płyty chodnikowe.

4. Wypróbuj platformy. Dodadzą Ci nie tylko kilka dodatkowych centymetrów, ale są także łagodne dla stopy.

5. Poduszeczki żelowe. Jeżeli i tak decudujesz się na ultra wysokie obcasy, warto wypróbować poduszeczki żelowe umiejscowione tuż pod śródstopiem dla lepszej amortyzacji i przede wszystkim - przetrawania dnia czy wieczoru:).

A jakie są Wasze doświadczenia?




I could wear high heels all day, every day - said no women yet:).

A few days ago, I have been packing for the weekend away. I opened the closet with shoes and my first thought was - I will take my flat boots cause then I can walk all they long without pain. But then the crazy thought came along - Well... I am planning to wear skirts and dresses therefore high heels would make my legs longer and could lift my butt. And with my 160 cm high I don't want to look like a duck but a sophisticated woman. Damn it! Don't care. I need to be able to walk so I take flats.  

This is today, but a few years ago, I did not have a single pair of flat shoes in my closet. I was walking all day long in my heels, enjoying their little clicking noise. Winter and snow up till my knees or summer with 40 degree weather. It didn't matter. Bravery, I was wearing them to work, for sightseeing or even just to pick up some grocery from the shop. And, oh boy, I felt like a million $$$ :). I had good attempts though to get some flats anyway, however each time I wanted to do so, I ended up with another pair of high heels. It is just such a waste of money to buy normal shoes - I always said to myself...

I continued my walk in the clouds for a few good years until I couldn't any more. My feet refused to be in this pain for much longer because lets be honest girls - which of us enjoy, really enjoy wearing heels for more than just an entrance to the party, quick photographs and first few dances? How many times did you have ballerinas with you in the bag for ' just in case' ? And how many times this ' just in case' moment happened right after first hour?

I am not saying that high heels shoes are bad. No! They are simply fabulous. They are magically tightening our legs and butts, making us walk straight with grace, elegance and a hips swing. They empower our feminine side. They release our sexiness, confidence and energy. And yes, they make men turn their heads. Like I said - they are just fabulous.

I still love them and I still wear them. I am just a bit smarter about it. I learned a few tricks which helped me to enjoy wearing them - physically and mentally.

1. Be like models: wear flats during the day and high heels in the evening. Have you ever seen models or actors wearing their super skinny high heels during the day? No, they save them (and their feet) for an evening gala, Oscars or other events. Well, you can save them for date with your other half, cinema with friends or dancing night.

2. 6cm is as sexy as 9 or 10 cm. If you deciding to wear high heels also to work or another daily activities, you might want to come to a bit lower etage. I bought a few pairs with 6cm heels and I feel as great as before, but more comfortable.

3. Stable block high heel rather than super skinny ones. They are not only more comfortable and stable but they also don't get stuck between the bricks on the street.

4. Platform shoes. They give you this extra few centimetres you wanted but are gentle for your feet.

5. Gel pillows. If you, nevertheless, decided to go with extra high and super sexy heels, gel pillows for the middle part of you foot can help you to go through the day or night.

And what is your experience?









Friday, 11 November 2016

Winter wishlist



Kiedy myślę jesień i zima, myślę zimno. Kiedy myślę zimno, myślę ciepły sweter. Kiedy myślę ciepły sweter, myślę gorąca czekolada, miły koc i sezon Grey's anatomy:).

Dziś rano po raz pierwszy pojawił się szron na ulicach czym bezsprzecznie zwiastuje nadchodzącą zimę. Ale mi to nie przeszkadza. W końcu będę mogła przestać wymyślać najróżniejsze wymówki, by tylko zostać w domu i nie wychylać nosa spod ciepłego koca.

Sezon na grube, wełniane swetry, długie wieczory z kubkiem aromatycznej herbaty i flanelowe piżamy uważam za otwarty:)

A poniżej przygotowałam kilka moich pomysłów na zimową garderobę w moich 3 ulubionych zestawieniach kolorystycznych.

Udanego weekendu moi Mili!



When I think fall and winter, I think cool weather. When I think cool weather, I think cosy sweater. When I think cosy sweater, I think hot chocolate, warm blanket and season of Grey' s anatomy:).

This morning for the first time I have seen frost on the street which is without doubt sign of the upcoming winter. But that is okay and I am fine with this. It will help me to stop finding excuses why I just want to stay at home and not stick my nose out of the blanket:).

Season for cosy and woollen sweaters, long evenings accompanied by aromatic tea or hot chocolate with cinnamon and flannel pyjamas is officially open:).

And below, I have prepared my winter wish list in my 3 most favourite colour pallets.

Have a lovely weekend everyone!














Tuesday, 8 November 2016

One coffee, please.



Podczas wyjazdów służbowych najczęściej podróżuję sama. W samolocie. W pociągu. W hotelu. Przyzwyczaiłam się zatem do swojego towarzystwa, swojego fantastycznego poczucia humoru oraz nie aż tak wkurzających rozmów z samą sobą:). Dla osoby bardzo rozmownej i towarzyskiej jak ja, był to nie lada wyczyn i dostosowanie. Ale nie było to też aż tak złe. Mogłam dzięki temu poznać siebie tak naprawdę, zaakceptować i wręcz ze zdwojoną pewnością siebie zamanifestować to.

Może dlatego też, zaskoczyła mnie sytuacja nie tak dawno temu. Do zabicia miałam 2 extra godziny. Umówiliśmy się z moim mężem, że poczekam na niego w kafejce, tuż opodal jego pracy, by razem wrócić później do domu. Okay, brzmi świetnie. Kiedy po zajrzeniu do kilku sklepów po drodze (ah, one zawsze są po drodze:)), zrobiło się chłodniej, więc pomyślałam, że równie dobrze mogę przecież poczekać w tej kawiarni.

Weszłam więc do środka. Usiadłam przy małym stoliku. Zamówiłam kawę. Kelnerka spojrzałam na mnie z lekkim niedowierzaniem i w końcu zapytała: Będzie tylko Pani? Nie zrozumiałam do końca o co jej chodziło, więc rzuciłam: Owszem. Czy potrzebuję kobo's innego, by wypić moją kawę?

Dopiero po chwili machina w mojej głowie ruszyła. Czy fakt, że jestem sama w kawiarni, jest aż tak dziwny?

Rozejrzałam się dookoła. Wszystkie pozostałe stoliki zajęte były przez pary albo większe grupki. Tylko ja jedna siedziałam sama przy stoliku pozbawiona jakiejkolwiek tarczy w postaci przyjaciela, książki czy czasopisma. Tylko ja.

I wtedy do mnie dotarło. Faktycznie, kto tak naprawdę w dzisiejszych czasach chodzi sam do kawiarni, restauracji czy kina? Zazwyczaj możemy zauważyć grupki przyjaciół czy rodziny. Ale dlaczego? Od kiedy to te miejsca zarezerwowane są dla `plus one` ? A nawet jeżeli ktoś pojawi się sam, dlaczego myślimy od razu, że pewnie jest strasznie samotny, smutny i bez przyjaciół?

Rozumiem oczywiście, skąd biorą się takie przekonania. Jesteśmy - my rodzaj ludzki - rodzajem społecznym. Jesteśmy skłonni do życia we wspólnocie, pracy w grupie i byciu towarzyskim. Ale rzecz, która mnie w tym wszystkim zaskoczyła jest fakt, że tak dziwna wydaje nam się chęć pobycia samemu w miejscach publicznych - z góry zarezerwowanych dla par czy grup. I znowu pytanie -  dlaczego? Czy już nikt nie potrzebuje takiego `tylko ja czasu `? A nawet, jeżeli tak, to czy oznacza to tylko siedzenie w domu, oglądając Netflix i podjadając zamówioną pizzę?

Bycie samemu jest tak samo ważne jak bycie z innymi.

Dlatego też, polecam Ci wypróbowanie tego kilka razy. Zaufaj, po kilku takich wyjściach poczucie świadomości bycia samemu w miejscu publicznym zastąpione jest poczuciem super samoświadomości i pewności siebie. Inicjatywa robienia rzeczy solo nie jest łatwa, ale wartościowa i napawająca dumą.

Spróbuj i daj znać jak poszło.


In my business trips, I mostly travelled alone. Alone in the plane, alone in the train, alone in the hotel. I got used to being just with myself (not counting work hours and skype sessions with my handsome;)), enjoying my fantastic sense of humor and not that annoying conversations with my mind. For a very chatty and social person like me, it was quiet an adjustment. But it wasn't all that bad. It gave me great power of awareness who I really am, the acceptance of this and confidence to manifest it even more.

Maybe that is why I got a bit shocked not long time ago. I had 2 extra hours. Together with my husband, we agreed that I will be waiting for him in the café across the street and from where we will head home together. Okay, great. Enough time to go through some shops on the street. But it started to get cold. Well, I can also just wait in the café.

I came in. I sit down. I ordered one coffee. The waitress looked at me with disbelieve in her eyes and asked: Is it just you? I did not understand what she meant so just answered: Well yes. Do I need someone else to drink my coffee?

It started a train of thoughts in my head. What is so strange about me being alone in a café?

I looked around, but all tables were occupied by couples or bigger groups. It was just me sitting there alone without any shield such as friend, book or magazine. Just me.

And then I realized. Indeed, who these days is going to a public places like café, restaurants or cinemas alone? You are mostly seeing there people with friends or family. But why? Since when these places are reserved only for plus one and everyone who appears there alone must be lonely, sad and without any friends?

I do understand where these opinions are coming from. We - human beings - are social beings. We are inclined to live in the community, work in groups and socialize. However, it strikes me, why the idea of actually wanting to be alone in a public places can be so bizarre to others. Don't people need anymore a little `me` time? Or is it only allowed in the warmth of your own house, watching Netflix while eating ordered pizza?  

Being alone is as much needed as being with other people.

I recommend you to do this once in a while and after a few times, you will loose the feeling of self-consciousness in public places and fosters self-awareness instead. It takes a degree of confidence and initiative to do things solo, of which you should be proud.

Let me know how did it go:).





Sunday, 6 November 2016

Elegance is...




Spotykamy i przechodzimy obok wielu osób. Codziennie. Wszędzie. Ale co sprawia, że wydają się nam na tyle interesujący i wyjątkowi, że nie tylko je zauważymy, ale również zapamiętamy? Georgio Armani powiedział. że jest to właśnie elegancja...

Ale czym tak właściwie jest elegancja?

Zapytałam samą siebie i zaczęłam się zastanawiać: Czy elegancja opiera się tylko na ubraniach i stylu, które wybieramy, czy też na czymś więcej?


Dla mnie, elegancja to...

Uśmiech. Szczery. Ten, przy którym śmieją się oczy.

Posiadanie poczucia humoru i śmianie się z samego siebie.

Obdarowywanie kogoś kwiatami. Tak po prostu. Bez okazji.

Wysyłanie pocztówek.

Grzeczność. Bez względu. gdzie jesteś. Dziękuję. proszę / tak proste, a tak często zapominane.

Dzwonienie zamiast wysyłania SMS-ów.

Obdarowywanie komplementami. I nie tylko własnych bliskich. ale również nieznajomych na ulicy.

Cieszenie się z cudzych sukcesów.

Czytanie książki w kafejce.

Chodzenie w sposób prosty, z podniesioną głową. Uwierz i przekonaj się, że niebo jest o wiele piękniejsze. aniżeli brudne chodniki.

Prostota, spokój. We wszystkim.

Wyrażanie miłości.

Posiadanie pasji.

Dawanie bliskim miłości, wolności, współczucia i zrozumienia.

Dawanie sobie miłości, wolności, współczucia i zrozumienia.


Elegancja jest wtedy, kiedy wnętrze jest tak samo piękne jak na zewnątrz.

Ciekawa jestem co elegancja znaczy dla Ciebie.


Płaszcz / Jacket - Orsay
Szal / Scarf - Accessories
Torebka / Bag - Mint&Berry


We pass and meet so many people. Every day. Everywhere. But what makes them so special that we not only notice them but also remember? Georgio Armani said that it is an elegance.

But what is elegance?

I posed this question to myself and started to wonder: Is elegance based on what we are wearing or is there something else?


To me, elegance is...

A smile. The sincere and honest. The one, that when you smile, your eyes are also smiling.

Having a great sense of humor and being able to laugh at yourself.

Bring flowers without a special occasion and sending postcards or any other cards.

Politeness. No matter where you are. Thank you - so easy but so many times forgotten.

Calling rather than sending SMS.

Complementing (only when you mean it). Not only your friends and family but also a complete stranger on the street.

Enjoying someone's successes.

Reading a book in a café.

Walking straight with your head up. The sky is more beautiful than streets.

Simplicity, peacefulness and flow. In everything.

Being able to express love.

Having passion.

Giving the people you love freedom, compassion and understanding.

Giving yourself freedom, compassion and understanding.


Elegance is beautiful when the inside is as beautiful as the outside.

I am curious what does it mean for you:).