Sunday, 11 December 2016

Femininity challenge - Day 2



Today for the first time this year I started to feel the magic of the Christmas time. We didn't plan on going out, but to stay in and just enjoy the warmth of the house. It was also great time to bring our Christmas tree, lamps and some small decorations from the basement and give our apartment a magical touch.

Since we stayed at home, I've put on my big, woolen and cosy sweater and a short leather skirt - as you can see, you don't need to wander around in pyjama or sweatpants. It was comfortable, warm and very homely. The feeling I have been longing for since a very long time. Peace, happiness and calmness.

Today it was a day for the soul accompanied by the smell of the mandarins - one of many smells which remind us of Christmas -, music, candles, a fluffy sweater and a bit of sparkle and magic.

Enjoy your Sunday evening and make it cosy!



Dziś po raz pierwszy w tym roku poczułam magię zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Nie planowaliśmy na dziś żadnych wyjść, aby po prostu w pełni delektować się ciepłem naszego domu. To była również znakomita okazja do wyciągnięcia z piwnicy naszej choinki, lampek i małych dekoracji, by nadać naszemu mieszkaniu magii i świątecznej atmosfery.

Jako, że cały dzień spędziliśmy w naszych czterech ścianach, założyłam na siebie mój wielki, wełniany i bardzo przytulny sweter oraz krótką skórzaną spódniczkę - jak widzisz, nie musimy paradować w piżamie czy dresach, nawet jeżeli nie zamierzamy nigdzie wychodzić. Było wygodnie, ciepło i domowo - czyli coś o czym marzyłam od dawna.

Dzisiejszy dzień był dniem dla duszy, któremu towarzyszył zapach mandarynek - juz zawsze kojarzącym się ze Świętami, muzyka, świeczki oraz troche magii.

Miłego niedzielnego wieczoru Kochani - niech będzie wyjątkowy!




















Similar look



1. Sweater/ Sweterek: Orsay, 2. Sweater/ Sweterek: Orsay, 3. Leather skirt/ Skórzana spódniczka: Orsay, 4. Leather skirt/ Skórzana spódniczka : Promod






Saturday, 10 December 2016

Femininity challenge - Day 1



Just an ordinary Saturday. My favourite one. No plans, no ' need to arrange' , no checking the clock. The one, when the time is slowing down and we can enjoy a couple of coffee with cinnamon and long hours of talking.

I would say, perfect ' no special occasion' to wear a dress. I chose one of my favourite dark blue jeans dress - comfortable, elegant and has golden buttons:). The grey suede boots are new addition to my winter collection. They are maybe not the most practical (rain is not their best friend) but I fell in love with their colour and shape. And red lipstick? It just always works great with jeans:).

Enjoy your weekend everyone:).





Po prostu zwykła sobota. Moja ulubiona. Bez planów, bez ' muszę coś załatwić', bez sprawdzania zegarka. Idealna sobota, kiedy to czas zwalnia, a my możemy delektować i cieszyć się kubkiem kawy czy gorącej czekolady przy długich rozmowach.


Powiedziałabym nawet, że to kolejna świetna okazja ' bez specjalnej okazji' do założenia sukienki. Na dziś wybrałam moją ulubioną granatową sukienkę z jeansu - wygodna, elegancka i ma złote guziki:). Szare, zamszowe kozaczki to nowość w mojej zimowej garderobie. Może nie są najbardziej praktyczne (deszcz na pewno im nie sprzyja), ale ja zakochałam się w ich kolorze i fasonie. A czerwona szminka? Zawsze doskonałe współgra z jeansem:).


Wspaniałego weekend moi drodzy:).









Friday, 9 December 2016

7 days 7 skirts - Femininity challenge


How many skirts or dresses do you have? And how often do you wear them? Some of us would say all the time but some would keep them only for special occasions - the ones, as we have already established, don't come often enough:).

Not such a long time ago I treated myself with an 'old movies' night. Breakfast at Tiffanies, Gone with the wind, Casablanca. No matter how many times I have seen them, I was stunned again by the grace, beauty, elegance and feminism of the main actresses (and of course Clark Gable). But what else caught my attention this time was the fact that none of them wore trousers (except for Clark Gable of course :-)), but always presented themselves in dresses or skirts. And how gorgeous they looked.

But looking at the streets, it seems like that with the last Elvis Presley song and rock and roll of the sixties gone, all the skirts and dresses have been hidden back in the lowest shelf of the wardrobe or moved to the basement with the tag: 'Special occasion'. Instead on the stage came trousers, jeans and suits.

So I started to wonder: What has happened that modern women have replaced their ultra feminine dresses for not always well fitted jeans?

I asked some of my friends and colleagues and the answers were all different but so similar: It is too cold;  I don't look good in dresses;  I don't like showing my legs;  jeans are just so much more comfortable.

Well, difficult to argue with, you would say, but I don't agree.

In the winter you can handle the weather conditions with higher boots, warmer stockings or even longer dresses. There is no such thing as a woman looking bad in dresses - there is always a cut  which will perfectly fit our figure. The same about legs - you just need to find the perfect length for the skirt or the dress to expose their beauty. Below, you can find different body types and the dress fitting its shape.

Is there anything more feminine than women in great cut dresses? Well yes, women in high heels but that's for another time. What I am trying to say is that there are so few occasions to shine and expose our beauty, femininity and curves, so why limit ourselves even more?

If you still don't believe me, ask your boyfriend or husband if he likes you more in a dress or in jeans The answer might surprise you. I don't know any man who would not like to see his woman in a feminine dress flattering her curves or a pencil skirt highlighting the waist and butt. So let's give them a bit more of that:).

And here comes the challenge. What would you say if I would ask you to wear dresses or skirts (whatever you prefer) in the upcoming 7 days? Yes, I know, normally we start as of Monday, but let's break this rule as well and actually start at the end of the week. It is not only a great opportunity to check your closet and undust some of the skirts or dresses you might have completely forgotten about, but also to test which figure you actually have and to find your most flattering shape.

I am going to share with you my proposals day after day. You are more than welcome to join and share your ideas here or on Facebook.

Let's wake up our feminine side again. Are you in?




Ile spódnic czy sukienek posiadasz w swojej szafie? I jak często je zakładasz? Niektóre z nas powiedziałyby, że bardzo często, inne natomiast, że tylko na specjalne okazje, które jak już uzgodniliśmy, nie zdarzają się wystraczająco często:).

Nie tak dawno, skusiłam sie na wieczór w towarzystwie starych filmów. Śniadanie u Tiffany'ego, Przeminęło z wiatrem, Casablanca. I nie ważne jak często je widziałam, to i tym razem byłam zachwycona gracją, pięknem, elegancją i kobiecością głównych aktorek ( jak również przystojnym Clarkiem Gable:)). Ale tym razem moją uwagę przykuł również fakt, że żadna z nich nie wystąpiła w spodniach, ale prezentowały się w sukienkach czy spódnicach. I jak obłędnie w nich wyglądały.

Ale obserwując ulice, wygląda na to, że w raz z ostatnim przebojem Elvisa Presleya i rock and rollem w latach 60-tych, wszystkie spódnice i sukienki zostały schowane na najniższej półce w szafie bądź w  piwnicy z dopiskiem: 'na specjalne okazje'. Zamiast nich natomiast, na modową scenę wkroczyły jeansy, spodnie i damskie garnitury.

Jak zawsze już, zadałam sobie pytanie: Dlaczego współczesne kobiety zastępują swe niewątpliwie kobiece sukienki parą nie zawsze dobrze skrojonych jeansów?

Zapytałam o to moim znajomych i koleżanki w pracy i choć odpowiedzi były inne, zawsze sprowadzały się do tego samego: jest stanowczo za zimno, nie wyglądam dobrze w sukience, nie lubię pokazywać swoich nóg, jeansy są po prostu o niebo wygodniejsze.

Hmm, ciężko temu zaprzeczyć - powiedziałabyś. Ale ja się z tym nie zgadzam.

Chłodniejsze dni możemy potraktować cieplejszymi rajstopami, wyższymi kozaczkami czy cieplejszą i dłuższą spódniczką. Nie ma czegoś takiego jak kobieta źle wyglądająca w sukience - po prostu nie ma. Są tylko źle dobrane fasony, z którymi łatwo można się rozprawić, poprzez poznanie i zaakceptowanie swojej sylwetki (powyżej zamieściłam ściągę z odpowiednim doborem sukienki względem figury). Warto jest spędzić troszkę więcej czasu, by się sobie przyjrzeć, a zwłaszcza temu, w czym wyglądamy najlepiej i konsekwentie się tego trzymać - w moim przypadku są to ołówkowe spódnice i dopasowane sukienki. To samo tyczy się ich długości. Wybierz tę, w której eksponujesz piekno swoich nóg. Jeżeli jest to przed kolanko czy za, to już zależy od tego jak się w tym czujesz.

Czy jest coś bardziej kobiecego aniżeli kobieta w dobrze skrojonej i leżącej sukience? Hmm, tak, kobieta w szpilkach, ale to już innym razem:). Chciałabym tylko obudzić w nas tę świadomość, że przecież jest tak niewiele specjalnych okazji, by  pokazać nasze piękno, kobiece kształty i grację, dlaczego zatem miałybyśmy ograniczać się jeszcze bardziej?

Jeżeli w dalszym ciągu mi nie wierzysz, zapytaj swojego chłopaka czy meżą, czy wolałby Cię w sukience czy może jeansach. Odpowiedzieć może Cię zaskoczyć. Nie poznałam dotąd mężczyzny, który nie chciałby widzieć swojej kobiety w ultra kobiecej sukience podkreślającej kształty czy też ołówkowej spódniczce opinającej pupę i talię.

A teraz zapraszam na wyzwanie. Co byś powiedziała, jeżeli zaproponowałabym Ci byś przez kolejne 7 dni zamiast spodni, wybrała spódniczkę czy sukienkę? Tak wiem, że zazwyczaj wyzwania zaczynają  się od poniedziałku, ale i tę zasadę możemy złamać i zacząć w środku tygodnia:). To nie tylko świetny pomysł, by odkurzyć i wyciągnąć z szafy zapomniane spódnice, ale również, by sprawdzić jaką figurę posiadamy i dobrać do niej odpowiednie fasony.

Ze swojej strony natomiast, będę dzieliła się z Wami moimi pomysłami na strój z wykorzystaniem właśnie sukienek czy spódnic - dzień po dniu. Jeżeli masz ochotę, możesz śmiało się przyłączyć i pokazać swoje propzycji tutaj bądź na Facebooku.

Obudźmy naszą kobiecość, dziewczyny. A więc, dołączysz się?:)







Thursday, 1 December 2016

November recap



I had never strong feelings towards November. It was the most difficult time in the year to keep my spirits, moods and entertaining level high. But this year was different. By keeping up with the changes I made to my life, I started to enjoy it again. And I noticed that having joy everyday is so much easier than complaining:).

It was a busy month, where lack of planning and scheduling, scared me in the beginning. Travels, work, project. But once days were passing, I started to relax more and just simply enjoying the ride.

The biggest compliment of the month: I really like this new - old you - said my husband.

The best activity of the month: countless walks in the park.

The most inspirational book of the month: The idea in you by Martin Amor and Alex Pellew

And below I would like to share with you a photo summary of the month. Who would ever say that November can be so colourful:).



Nigdy nie miałam silnych uczuć względem Listopada. Był to dla mnie raczej najcięższy okres w roku, by pozostać pozytywnym i zadowolonym oraz działać na najwyższych obrotach. Ale w tym roku było zupełnie inaczej. Trzymając się zmian i nowych zasad w moim nowym życiu, zaczęłam się nim cieszyć na nowo. Szybko zauważyłam także, że skupianie się na radości z każdego dnia jest o wiele prostsze, aniżeli wieczne narzekanie i niezadowolenie:).


To był długi i wypełniony po brzegi miesiąc, gdzie brak planu napawał mnie lękiem i lekkim stresem. Podróże, praca, nowy projekt. Ale z każdym mijającym dniem, otulałam się optymizmem, relaksowałam coraz bardziej i po prostu cieszyłam się każdą " zmianą planu" :).


Największy complement miesiąca: Naprawdę lubię tą nową - starą Betty - powiedział mój Tony.


Najlepsza aktywność miesiąca: Niezliczone spacery po jesiennym parku.


Najbardziej inspirująca książka miesiąca: The idea in you by Martin Amor and Alex Pellew

A poniżej zapraszam Was serdecznie na fotograficzne podsumowanie miesiąca. Któż by pomyślał, że Listopad może być taki kolorowy:).


Beautiful fall. / Piękna jesień.






My survive kit: hot tea, good books, warms socks and woollen sweaters:). / Mój pakiet przetrwania: gorąca herbata z cytryną i miodem, dobra książka, grube skarpetki i wełniane swetry.





Good skin hydration for the cold days: Obey your Body - fantastic cream lines for hands and nails, Body shop - Vanilla butter for nice bath and my Bioderma miceral facial tonic which has absolutely no competition. / Dobre nawilżenie to podstawa w te chłodne dni: Obey your Body  - fantastyczna linia nawilżających kremów do rąk i skórek, Body Shop - waniliowy płyn do kąpieli i moja niezastąpiona Bioderma - miceralny tonik do twarzy, który nie ma sobie równych.



Favourite corner in the house. / Mój ulubiony kąt w domu.




I still believe I will read you all:) / Jeszcze wierzę, że przeczytam was wszystkie:).



Vitamins / witaminki


Love getting flowers without occasion. / Uwielbiam otrzymywać kwiaty bez okazji.



We have drunk so many hot chocolates this month:) / W tym miesiącu wypiliśmy naprawdę dużo gorącej czekolady:).






And even more glühweins:) / I jeszcze więcej świątecznego grzańca:).













Just checking if the dress still fits me:) / Sprawdzam tylko czy jeszcze wejdę w sukienkę:).



Ready for office. / Gotowa do biura.



Not only I like to look stylish:)/ Nie tylko ja lubię wyglądać stylowo:).



Jogging path / Moja trasa biegowa.




Definitely not a selfie queen:) / Żadna ze mnie królowa selfie:).





And more photos from the park. / A na koniec więcej zdjęć pięknej jesieni.